Istoty kart tarota

Istnieje bardzo dużo teorii na temat kart tarota, niektóre mówią, że to demoniczne narzędzia, katolicy straszą, że poprzez karty można zostać opętanym.

Jedni kochają karty, inni nienawidzą.

Wszyscy, którzy posługują się tarotem powinni znać kilka faktów. Karty są tylko narzędziem, jak szklana kula, fusy, wahadełko i wszelkie inne metody wróżenia. Ten, kto patrzy w karty równie dobrze mógłby odczytać to samo za pomocą własnych umiejętności, gdyby sobie na to pozwolił i je aktywował. Dusza ludzka jest potężniejsza, niż jakakolwiek metoda czytania przyszłości i jakiekolwiek narzędzie. Mamy wszystko, czego potrzebujemy, żeby zobaczyć przyszłość i tak naprawdę każdy może to zrobić.

Każda talia ma swojego stworzyciela, który je wymyślił, narysował i ustanowił coś nowego w przestrzeni. Odtąd jego talia żyje i to dosłownie, ponieważ ma swoją istotę, która się nią opiekuje. To właśnie ta istota pomaga układać karty, a wróżący jest czytającym. To jak jakby karty były istotą, a istota kartami, tworzą jedność.

Karty nie mogą opętać człowieka, chyba, że ten wyrazi na to zgodę. Są tylko narzędziem – jak młotek, którym też można zrobić krzywdę… Wszystko zależy jak się nimi posługuje. Nie ma się czego bać, nie ma powodu, aby uznawać wróżkę jako wyrocznię lub kogoś na wyższym poziomie rozwoju.

Dzisiaj, po latach wróżenia uważam, że karty odczytują najbardziej prawdopodobną ścieżkę rozwoju, ale nic nie jest przesądzone. Mówią tylko co prawdopodobnie się wydarzy, jeśli pójdziemy tą drogą, którą podążamy teraz. ZAWSZE możemy coś zmienić, zadecydować inaczej, to jest nasz wybór i nasza wola. Jeśli wróżka mówi inaczej – uciekać 😉

Mimo tego, że już nie posługuję się kartami tarota, nadal posiadam je i bardzo lubię. Są dla mnie neutralne i bardzo miło wspominam czas, kiedy wróżyłam.

Advertisements

D N A

Energetyczne DNA, to takie wibracje, które dusza wybiera sobie, aby wcielić się w konkretną przestrzeń, na przykład przychodząc w przestrzeń ziemską ustala takie DNA, jakie jej najbardziej pasuje, do jakich przywykła lub jakimi chce operować właśnie tu i teraz.

DNA niesie ze sobą konkretne możliwości, a że nie wszyscy ludzie mają DNA typowo i w 100% ludzkie, to dlatego jest taka różnorodność cech, charakterów, wspomnień, talentów… Mnogość jest wspaniała i fascynująca, zwłaszcza, że tak naprawdę niewiele dusz wybrało sobie typowo ludzkie wibracje, ja przynajmniej spotykam bardzo różne osobistości. Bywają DNA złożone w bardzo małej części z ludzkiego, bywają i takie, które są “cięższe”, niż ludzkie. Mając jakieś cechy, można je aktywować, to jak ukryte możliwości, o których czasami się nie wie lub posługuje się nimi całkiem nieświadomie. Czasami ludzie się zastanawiają skąd coś wiedzą, jakim cudem coś umieją – może to być zapisane właśnie w DNA. Oczywiście mowa o cechach na poziomie energetycznym, ciało materialne w jakimś stopniu je tylko wyłapuje, ale jego gęstość sprawia, że ufizycznienie ich jest bardzo ograniczone.

W astralu można odczytać DNA każdej istoty, dlatego nawet gdy przybiera piękną postać, a jej emanacje mówią zupełnie coś innego, odczytując jej prawdziwe wibracje, możemy odtworzyć jej prawdziwą postać, prawdziwe zamiary. Niestety zdarza się bardzo często, że istoty mają wygląd inny, niż niesie ich wibracja, dlatego trzeba to sprawdzać lub wyćwiczyć w sobie automat, dzięki któremu już od razu będziemy wiedzieć co się kryje za ładną maską. Bytom się nie ufa, bo bazują na zaufaniu, którego nauczono nas od najmłodszych lat życia. Na przykład na religii wmawiano, że aniołki strzegą i każdy ma swojego anioła stróża. Tym samym próbowano zrobić z ludzi niezdolnych do samoobrony, ograniczyć ich wolna wolę, a wręcz rozleniwić, aby pozwolili robić innym coś za siebie, nie ponosząc odpowiedzialności. Na tym właśnie polega kontrola, żeby oddać się w czyjeś ręce, bezgranicznie ufając tym, którzy na to nie zasługują i wykorzystują przeciwko danej osobie. Pozwolenie na powolne zniewalanie ciała i duszy powoduje, że trudniej jest wyjść z matrixa… Dlatego dobrze jest nauczyć się rozpoznawać istoty tutaj, jak i w przestrzeni energetycznej.

O istotach podających się za anioły…

Wstawię tylko linka do sesji hipnotycznej osoby, która miała styczność z istotami, podającymi się za anioły. Są informacje co robiły z jej ciałem energetycznym, w jakim celu i jak wpłynęło to na jej życie. Uważam, że warto posłuchać, choćby tylko po to, żeby mieć pojęcie o innych możliwościach, niż powszechnie znane.

Niedługo napiszę artykuł na temat istot anielskich, w tym momencie temat jest nadal przeze mnie badany, a trwa to już kilka lat, jednak chcę napisać dla Was prawdziwe informacje.

Wszystkiego dowiecie się wkrótce, póki co, temat w sesji jest bardzo interesująco i prawdziwie przedstawiony, także zachęcam do obejrzenia 🙂

Matrix przestrzeni ziemskiej

Na pewno zastanawialiście się kiedyś dlaczego dusze tutaj schodzą, mimo tego, co się dzieje na Ziemi, jakie panują warunki i co rządzi światem… Często ludzie mówią “to nie mój świat, nie moja bajka” lub “mój dom jest gdzie indziej”.

Ziemia w swojej przestrzeni energetycznej otoczona jest sztucznie stworzoną piękną iluminacją, czymś w rodzaju obrazu holograficznego wyświetlającego fałszywy obraz życia. Ten obraz jest bardzo zachęcający dla dusz z zewnątrz, patrząc na niego, chcą spróbować życia tutaj i wcielają się… Później wpadają w matrixa, z którego bardzo ciężko wyjść i są oszukiwani, zobowiązują się o pracy z karmą, a dalej… to już wiecie.

Są dusze, które podróżują po przestrzeni energetycznej oglądając wszechświat. Robią to, bo lubią lub są rasą o takich założeniach. Ich ciała są na tyle niematerialne, że mogą poruszać się bardzo szybko i łatwo. W pewnym momencie mijają Ziemię i uznają, że podoba im się to co widzą, podlatują bliżej i… gęstość wciąga ich do ciała, materializuje. Wtedy, co niektóre zszokowane tym co się dzieje, już niestety nie wiedzą co zrobić, jak się wydostać, ponieważ nigdy nie znalazły się w takiej sytuacji.

Z tego co ostatnio zauważyłam, po wszechświecie rozpowszechnione są tunele czasoprzestrzenne, które wciągają jak magnes i prowadzą wprost do przestrzeni ziemskiej, są pułapką, tak jak i “projekt Ziemia”. Jest to kolejny powód, dla którego dusze znajdują się tutaj – przez przypadek.

Celem systemu jest zablokowanie jak największej ilości dusz w przestrzeni Ziemi, po to, aby czerpać z nich energię potrzebną do jego funkcjonowania. Bez ludzi ten system by się rozpadł, dlatego im więcej dusz odwraca się i idzie w swoją stronę, tym bardziej panikują, zastraszają i robią wszystko, żeby dusza z powrotem była w ich posiadaniu.

Energia czerpana jest przez karmę, religie, zgrupowania, media, wszystkie negatywne rzeczy, którym daje się energię, myśli się o nich i które wpływają na człowieka w negatywny sposób, a także przez podpięcia i implanty w energetycznym ciele człowieka. Dodatkowo wytwarzają impulsy, które “pomagają” źle się czuć, nieprawidłowo funkcjonować, tworzyć toksyczne relacje itp. itd. Kiedy nieświadoma dusza znajduje się w środku systemu mają możliwość ją kontrolować i czerpać z niej jak najwięcej… Po śmierci oszukują ją i projektują kolejne wcielenia, aby została z nimi jak najdłużej.

Matrixem jest nie tylko życie fizyczne, ale także to, co dzieje się po śmierci – miejsca, gdzie dusza udaje się na odpoczynek, oczyszczenie, Rada karmiczna, przewodnicy, byty, bogowie i anioły – wszyscy są częścią tego systemu. Z tego co zauważyłam świadomość po śmierci nie wzrasta, pozostaje na takim poziomie, jaki nabyliśmy podczas życia. Wychodząc z ciała i stając się duchem nadal nie pamięta się co należy zrobić, aby wyjść z systemu, bo pójście do światła niestety wyjściem nie jest – wprost przeciwnie…

Cała praca do wykonania jest tutaj, podczas życia, bo jeśli nabędziemy odpowiednią ilość wiedzy, to nasz duch wystarczająco się nią nasączy i będzie wiedział co robić. Najważniejszym elementem jest wolna wola i świadomość, że na nic nie trzeba się zgadzać, później już kwestia wiary w siebie, swoje możliwości.

Jeśli nie iść w światło, to co robić? Trzeba aktywować je w sobie. Całość jest opisana tutaj, więc nie ma sensu powtarzać. https://krystal28.wordpress.com/2014/08/25/jak-opuscic-system-reinkarnacji/

Dusze w stanie rozkładu

Kiedyś już czytałam na temat rozkładu dusz, ale było to w kontekście straszenia ludzi, że jak nie zaczną być świadomi, to ich dusza ulegnie rozpadowi. No cóż… To po części prawda.

Spokojnie, skoro to czytasz, już jesteś w lepszej sytuacji.

Zdarzyło się tak, że spotkałam duszę w stanie rozkładu i przekonałam się, że to prawda, jednak jest to możliwe. Wcześniej było to dla mnie tak okropne, że chyba nie chciałam w to wierzyć.

Taka dusza już niestety nie kontaktuje, jest w stanie rozkładu, ponieważ czynniki zewnętrzne sprawiły, że została rozdarta na części, a że nie jest to sprawa fizyczna, tylko energetyczna, potrzeba czasu na całkowity rozkład energii tak silnej jak dusza.

Czasami jest tak, że człowiek nie chce niczego zrozumieć, nic go go interesuje, żaden rozwój i woli tkwić w swojej bańce. W porządku, rozumiem i nikogo na siłę nie można wyciągać z letargu, w którym się znajduje, ponieważ taka jest wola tego człowieka. Pomijając to, że wolną wolę też można oszukiwać, nic nie da się zrobić bez świadomej woli duszy. Taki człowiek powoli zatraca świadomość i zostaje coraz bardziej zainfekowany różnymi implantami, połączeniami, inicjacjami, aż w pewnym momencie wpływa na niego tak wiele silnych połączeń, że jego dusza staje się nieaktywna i te połączenia zaczynają wysysać jej energię.

Czasami ludzie budzący się nie wiedzą jeszcze co tak naprawdę kryje się za pojęciem “ezoteryki” lub “rozwoju osobistego”, często są kuszeni różnego rodzaju inicjacjami, które mają pomóc mu w rozwoju. W praktyce wygląda to tak, że zamiast pozbywać się połączeń, nabywa ich jeszcze więcej… Dlatego czuje się coraz gorzej, słabiej i już wszystko zaczyna się mieszać, ma wątpliwości czy duchowość to nie jakieś szarlataństwo, prowadzące donikąd. Jeśli tylko włączy się ta czerwona lampka – to świetnie! Oznacza to, że jest jeszcze nadzieja i wielka szansa na prawdziwe przebudzanie! W innym przypadku podpięcia i inicjacje mogą spowodować wysysanie duszy i wtedy – wiadomo co się dzieje.

Dlatego świadomość jest ważna, bo to ona generuje wolną wolę.

 

Karma

Długi karmiczne… Jak często używa się tego określenia w kontekście rozwoju duchowego i ezoteryki. W procesie przebudzania, jedną z pierwszych rzeczy, jaką zajmują się ludzie jest przerobienie karmy. Niestety mało kto wie, że karma:

  1. Nie istnieje.
  2. Można się na nią nie zgodzić.
  3. Jest iluzją.
  4. Nie da się jej przerobić w całości.

Wytłumaczę i rozwinę 🙂

  1. Karma została wymyślona przez istoty, które nią zarządzają. Jest ich kilku w Radzie, ale jeden główny zapisuje. Na swojej liście ma imiona i nazwiska, prowadzi dokładny spis należących do matrixa i każdy, kto ma zamiar na nowo się wcielić, przychodzi przed radę, słucha co takiego “złego” uczynił i jak ma za to zapłacić. Nieświadome dusze godzą się na postawione warunki, grzecznie przyjmując zarzuty i karmę, którą zobowiązują się odrobić w przyszłym życiu.
  2. Można nie przyjąć karmy i nie zgodzić się na odrabianie czegokolwiek. Można też negocjować warunki, jeśli już ktoś bardzo chce wziąć na siebie dług karmiczny. Można WSZYSTKO, nawet powiedzieć Radzie, że wcale nie muszą dłużej tam siedzieć i pracować dla swojego pana. Prawo wolnej woli jest jedynym i najważniejszym prawem wszechświata.
  3. Karma jest iluzją, ponieważ jeśli mogą wymazywać ludziom pamięć, aby niczego z poprzednich wcieleń nie pamiętali, to równie dobrze mogą stworzyć hologram złych uczynków, wmawiając, że to jest Twoje. Karma to coś stworzonego jak grzech, pieniądz i wiele innych rzeczy sztucznych, nienaturalnych, które są niepotrzebnym zawracaniem głowy w stanie jestestwa. Aby żyć, nie trzeba nic odrabiać, można się tylko cieszyć i być radością.
  4. Odrobiona karma, nie oznacza, że już wychodzisz z matrixa, wręcz przeciwnie… Jak odrobisz swoje, to dołożą Ci więcej, abyś na zawsze pozostał ich niewolnikiem. Potrzebują Twojej energii, a że przy odrabianiu długów karmicznych zazwyczaj się cierpi, to wytwarzasz wtedy dokładnie takie emocje, jakich potrzebują członkowie zespołu matrixa, aby się żywić i prawidłowo funkcjonować.

Jak słusznie zauważyłeś/łaś, nie ma tutaj uczciwości.

Niektórzy potrzebują (tak im się tylko wydaje, do tego są stymulowani) poczucia, że ktoś ich kontroluje, że żyją w systemie zarządzanym z zewnątrz, że są “chronieni”, niektórzy lubią coś odpracowywać, mają poczucie, że daje im to sens życia i bez tego stracą poczucie celowości. W rezultacie wygląda to tak, że są stadem kierowanym przez pasterza. Czy coś Wam teraz przychodzi do głowy? Pasterz pozwala im jeść zieloną trawkę wtedy, kiedy jest na to czas, ani minuty dłużej i kiedy trzeba gania ich do ciemnej obory…

Każdy robi co uważa, nie musisz niczego rozumieć, ani tego co piszę, do niczego nie musisz się zmuszać, ale skoro już tutaj trafiłeś/aś… to może w jakimś celu.

Jakie jest rozwiązanie?

Bardzo proste. Stanąć przed Radą i powiedzieć, że żadnej karmy już nie przyjmujesz i anulujesz wszystkie cyrografy, na jakie się zgadzałeś w przeszłości, że karma już Cię nie dotyczy. Poczucie wolności jest czymś pięknym i życzę go każdemu, kto jest na nie gotowy! 🙂

Nie musisz odrabiać żadnych długów, aby wzrastała Twoja świadomość i duchowość, wręcz przeciwnie! Odrzucone długi karmiczne sprawią, że staniesz się wolną istotą i możesz robić co tylko chcesz, możesz się narodzić ponownie, jeśli tego zechcesz, możesz spotykać osoby, jakie chcesz, możesz też cieszyć się wszystkim bez kontroli. To TY staniesz się kreatorem własnego życia. Jest to pierwszy krok ku braku kontroli, ku wzrastaniu w poczuciu wolności.

Świadomość zaczyna się Tu i Teraz.

O cierpieniu

Wiele można usłyszeć, przeczytać o tym, że cierpienie prowadzi do rozwoju, że dzięki niemu wzrasta się w rozwoju duchowym albo, że cierpienie uszlachetnia.

Bardzo wiele z tych słów jest kierowane do ludzi w kościołach, ale nie tylko. Podający się za “rozwiniętych duchowo” również niekiedy propagują tego rodzaju teksty, a ci co szukają przyjmują je niestety za prawdę…

Z moich doświadczeń wynika, że cierpienie nie wprowadza niczego pozytywnego do życia ludzkiego, jedynie emocje i uczucia z tym związane, czyli smutek, żal, niezadowolenie, pretensje itp. Wszystkie emocje niskowibrujące.

Dlaczego cierpienie pojawia się w życiu?

Jest kilka powodów, np. dlatego, że człowiek, który wytwarza niskie emocje przyciąga do siebie podobnie emanujące istoty – ludzi, byty, duchy… One sprawiają, że uczucie się pogłębia, a nawet schodzi w stan depresji. Podłączają się do danego człowieka, żerują na jego energii, dodatkowo kreują jego życie tak, żeby wytwarzał jeszcze więcej niskich wibracji, ponieważ tym się żywią. Sprawują kontrolę nad stanem umysłu i ciała fizycznego, które może odczuwać z tego powodu różne niewyjaśnione dolegliwości. Taka spirala pogłębia się i trudno się z niej wyrwać, dopóki nie nastąpi faza buntu albo jakiś bodziec, który sprawi, że osoba się ocknie i zacznie szukać jak sobie pomóc. Często takim bodźcem jest ciężka choroba swoja lub kogoś bliskiego, otarcie się o śmierć, bolesne rozstanie się z partnerem / partnerką…i wiele innych, powodujących coś w rodzaju chwilowego otrzeźwienia.

Szukając w desperacji można trafić dobrze, a można się pogrążyć, jednak trzymając się optymistycznej wersji – często wtedy człowiek przebudza się i przekonuje do wrażliwości na energie, zaczyna zauważać, że istnieje coś poza ciałem fizycznym. Czyta różne teksty, gdzie piszą o cierpieniu, jakie jest szlachetne…

Moje osobiste doświadczenie mówi, że cierpienie może być jedynie etapem, ale całkiem niepotrzebnym i kolidującym z prawdziwym rozwojem duchowym. Ponieważ rozwój powinien prowadzić do szczęścia, a cierpienie szczęściem nie jest. Niech nikt Wam nie wmówi, że dzięki cierpieniu Wasza siła wzrośnie i nigdy się na to nie zgadzajcie.

WYBACZENIE

Siła wzrasta dzięki miłości do samego siebie, dzięki wybaczeniu sobie, a kiedy już pokochasz siebie tak mocno i będziesz umiał/a wybaczyć sobie wszystko, to wtedy pokochasz też innych i wybaczysz innym ich uczynki wobec Ciebie, później stanie Ci się to obojętne i nawet nie będziesz tego pamiętać, bo nie będzie to wcale dla Ciebie istotne. Nie chodzi o to, by zmuszać się do wybaczenia, trzeba dać sobie czas i zacząć od siebie, wtedy nic nie będzie stało na przeszkodzie, aby wybaczyć też innym, przestać chować urazy i żale, które zalegają niepotrzebnie i ciążą w ciele fizycznym. Trzeba tylko być dla siebie dobrym, traktować siebie z szacunkiem, ale bez udziału ego.

MIŁOŚĆ / MIŁOWANIE

Miłość przyjdzie z czasem, tak mówią… To prawda, nie można zmuszać się do poczucia miłości sztucznej i nie mówię tu o uczuciu zakochania, to zupełnie co innego. Miłość ma wysokie wibracje, pojawia się w człowieku, kiedy potrafi siebie – swoje ciało traktować z szacunkiem, dawać sobie to co najlepsze, a później już bez żadnych przeszkód to uczucie zacznie rozprzestrzeniać na innych, ale póki co – nie jest to najważniejsze.

Najważniejszy/a jesteś Ty sam/a i od Ciebie zależy czy pozwalasz sobie na cierpienie czy miłość. Istota, która kocha siebie nie jest w stanie wyrządzić krzywdy nikomu, żadnej innej istocie i nie potrzebuje do tego żadnych nakazów i zakazów. Na tym polega miłość. Do siebie, do świata…

Poprzednie wcielenia

Wiele osób chce poznać swoje poprzednie wcielenia, uznając, że to im pomoże. Wiele też twierdzi, że robi to niepotrzebne zamieszanie i nie chce ich znać, a jeszcze innych w ogóle to nie interesuje. Każdy wybór szanuję.

Jeśli mogę mówić na swoim przykładzie – osobiście mi pomogły w zrozumieniu wielu rzeczy, na przykład dlaczego odczuwam gwałtowne emocje względem danej osoby. Świadomość tego pomogła mi szybciutko przerobić temat i zamknąć go na zawsze. Działa lepiej, niż rytuał 😉

Obrazy z poprzednich wcieleń zaczęły do mnie napływać od razu, jak tylko rozpoczęłam świadomy rozwój duchowy, medytacje, zmieniłam dietę itp. Wystarczyła tylko chęć poznania i przenosiłam się mentalnie w sytuację, jaka łączyła mnie z daną osobą. Odczucia w takiej sytuacji są podobne jakby się je przeżywało teraz, dlatego bardzo ważna jest umiejętność niewchodzenia w nie i obserwacja z poziomu osoby trzeciej. Chodzi tylko o to, aby zrozumieć co się wtedy stało, wybaczyć komu trzeba i odciąć się, reszta stanie się sama. Zazwyczaj – jeśli spotyka się osobę tylko po to, aby załatwić stare sprawy – po wykonaniu metody wybaczania i dokonaniu reszty karmy, znajomość się kończy, bo nikt już nic do drugiej osoby nie ma, przestaje coś czuć, przestaje go przyciągać. To piękne zjawisko, po co być przywiązanym do kogoś tylko jakąś sprawą z przeszłości. Znajdą się tacy, którzy kurczowo będą się tego trzymać, ale jeśli relacja ma zostać, to zostanie i po “przerobieniu” karmy jeśli tylko te osoby będą tego chciały. 🙂

Jeśli ktoś ma potrzebę, ochotę poznać swoje poprzednie wcielenia, to mogę je dla niego odczytać, warto się tylko nad tym zastanowić, bo czasami sama informacja potrafi być jak fala uderzeniowa i wiele zmienić.

Wolna wola najświętszym prawem duszy

Tak jak w tytule, wolna wola to jedyne święte prawo, które wszelkie istoty muszą akceptować, choć często nie jest im to na rękę.

Opowiem Wam jak to się dzieje…

Jak to się dzieje, że mimo, iż czegoś nie chcemy, nie akceptujemy, to w naszym życiu występuje? Odpowiedzi może być co najmniej kilka.

Czy Twoje poczucie własnej wartości wciąż jest niskie, choć już od wielu lat nad nim pracujesz? Czy w życiu ciągle Ci się coś nie udaje, zwłaszcza w jednej dziedzinie, np. w związkach? Czy każde podjęcie pracy czy plany na własny biznes z czasem okazuje się porażką? Czy masz niewyjaśnione lęki lub fobie, odczuwasz ból fizyczny, na który lekarze rozkładają ręce? Masz wrażenie, że czujesz czyjąś obecność? Twoje emocje rządzą Tobą, a nie Ty emocjami? Tak można wymieniać bez końca…

Jest tyle problemów u ludzi, tyle dolegliwości fizycznych i niefizycznych, odczuć, emocji… Te wszystkie niewyjaśnione rzeczy sprawiają, że człowiek czuje się zagubiony, a czasami ma wrażenie, że zaraz zwariuje, bo nie wie co się z nim dzieje, a zewsząd słyszy “przesadzasz, wmawiasz sobie, przestań świrować”. To przykre, ponieważ przyczyn na pierwszy rzut oka nie widać i wsparcia wśród bliskich nie ma co szukać, jeżeli nie interesują się tak zwanym rozwojem duchowym czy ezoteryką i jeśli nie są choćby na tyle świadomi, żeby wiedzieć gdzie szukać pomocy.

Obecnie wiele osób się “budzi” z głębokiego snu, jakim jest nieświadomość. To zamroczenie jest narzucane poprzez filtry działające w tej rzeczywistości. Pobudka dla niektórych może okazać się szokiem, może spowodować strach, może się wydawać, że się wariuje – to wszystko zależy od danej osoby. Przebudzanie nie jest jednorazową czynnością, jest to proces i to dość długi, który ma swoje etapy, ale wcześniej czy później świadomość jest na tyle silna, aby zaakceptować fakt istnienia innych wymiarów, cywilizacji i istot wokół nas. Te istoty są różne – niektóre nastawione pozytywnie, inne neutralnie, a jeszcze inne są typowo pasożytnicze, żerują na ludziach jakby dostały się do źródła energii, którą się żywią. I tak to właśnie wygląda, że żywią się energią, a najczęściej jest to energia niskich wibracji, czyli emocje strachu, złości, lęku, smutku itp. Dlatego zależy im na tym, żeby ludzie wytwarzali coraz więcej i więcej tego typu emocji i uczuć, ta machina się nakręca, a oni mają co jeść, są silni, a przy okazji osłabiają swojego żywiciela.

Sposób ich działania najczęściej polega na założeniu konstrukcji, implantów, które stymulują ciało człowieka do wytwarzania negatywnych emocji, których energią się żywią, dodatkowo te implanty służą im za połączenie i dają sygnały, przez co kontrolują “zainfekowane” ciało. Człowiek odczuwa dziwne stany, dolegliwości fizyczne nie mające żadnego podłoża medycznego, chodzi od lekarza do lekarza i nic… Jest zdrowy, więc uznaje, że chyba wariuje, coś jest nie tak i jeśli jest choć trochę świadomy tego, że to nie powinno się dziać, szuka pomocy, zaczyna czytać, zastanawia się co może być przyczyną takich stanów. To zdrowa postawa, a przede wszystkim odpowiedzialna!

Jest sposób na to, aby zabrali swoje przyrządy od naszych ciał i jest sposób na skuteczną obronę. To jest nasza wolna wola. Jedyny problem leży w tym, że istoty nią manipulują, ponieważ wiedzą, że odpowiednio wyrażona wola jest czymś nie do przejścia, to skuteczna zapora przed niechcianymi ingerencjami. Ze swoim ciałem możemy zrobić wszystko, ponieważ to co chcemy jest wszystkim. Czas zdać sobie z tego sprawę i pojąć to całym sobą, że wolna wola jest wszystkim co mamy najcenniejsze.

Pieczęci z sakramentów w ciele człowieka

Czasami spotykam się z pytaniami o pieczęci z sakramentów np. z chrztu, czy komunii i jak można je usunąć. Dzisiaj zdecydowałam  się napisać o tym, ponieważ sama bardzo długo szukałam odpowiedzi na pytanie jak można zdjąć pieczęć, czy się da, czy mogę to zrobić sama i gdzie się znajduje…

CHRZEST Czakra korony
Tutaj pierwsze podłączanie pod egregora kościelnego. “Zabieg” robiony za maleńkości, aby osobnik nie mógł sam zadecydować czy w ogóle chce się podpinać. Za czasów Jezusa chrzest przyjmowany był po osiągnięciu pełnoletności. Dzisiaj kościół nie ryzykuje tego, że ktoś coś zobaczy, rozpowie i napisze w internecie, czy wyda o tym książkę i w ten sposób straci cennych “klientów”, dawaczy energii… Podpinają od razu, bez ceregieli, wtedy kiedy rodzice dają zgodę, wypowiadając się za dziecko, przypieczętowują pakt jak najszybciej w obecności rodziców chrzestnych (na wypadek, gdyby ci pierwsi nie dali rady) w myśl zasady “kuć żelazo, póki gorące”.
Poza tym energia dziecka jest świeża, czysta i bardzo dobra dla egregora, który na tym się pasie. Nie wszyscy by się decydowali, gdyby nie to, że “trzeba zmyć z dziecka grzech pierworodny”. Coś takiego nie istnieje, to tylko wzbudzanie strachu.

I KOMUNIACzakra serca
Przyjęcie Chrystusa do serca. Otwarcie tego kanału, aby człowiek stał się kanibalem oraz żywił się ludzkim mięsem i pił ludzką krew. Bardzo podstępnie… Moim zdaniem odczuwanie wibracji miłości uniwersalnej jest w tym wypadku mocno zaburzone, ponieważ religia podbarwiona jest energią śmierci zmarłego zbawiciela, a energia śmierci to bardzo ciężkie wibracje, zwłaszcza kiedy są wykreowane w sposób, jaki zrobił to kościół. W klatce piersiowej znajduje się łącznik z duszą i kiedy to połączenie zostaje przekierowane, to z czyją duszą łączy się człowiek?

Bardzo ciekawym faktem jest ostatni wysyp ludzi rozmawiających z Jezusem. Jak się okazuje, za niego podstawia się pewna bardzo podstępna, ciemna istota, której imienia nie napiszę, aby jej nie przywoływać, zachowując bezpieczeństwo czytających te słowa. Uważajcie więc kiedy mówicie “o Jezu” itp., bo może się zjawić ktoś inny.

BIERZMOWANIE Trzecie oko
Dzieci w tym wieku zaczynają już widzieć, więc strażnicy pilnują, aby szybko im to zablokować, co by było jakby zobaczyli co się tutaj tak naprawdę kryje… To już ostatni moment, czekanie jest dla nich ryzykowne i koniecznie musi to zrobić biskup, nie jakiś tam zwykły ksiądz, żeby to miało bardziej podniosłe znaczenie, żeby wejść na ego człowieka. Kiedy podpinają się pod trzecie oko, bardzo łatwo mogą manipulować tym, co widzi osoba, mogą podstawiać ciemnych pod wizerunki świętych i tak robią.

ŚLUB Czakra podstawy
Przyszła kolej na czakrę podstawy – ślubujesz do końca życia z jednym / jedną i koniec, nie ma taryfy ulgowej. To swoisty pas cnoty, który zostaje założony, poświęcony i niech już tak będzie, na wieki wieków amen, do końca życia i jeden dzień dłużej. Nie ma żadnego znaczenia, czy on ją bije, czy ona go już nie kocha – nie, to nieważne. Obowiązek to obowiązek i tyle. Przez czakrę podstawy mogą też pobierać energię seksualną, która jest bardzo silną energią, ale nie zawsze czystą. Jednak ludzie o niskich wibracjach często tylko tego typu energię mają do zaoferowania, więc egregor przyjmie w ofierze i taką.

Na wszystkie pieczęci, podpięcia i ingerencje trzeba wyrazić zgodę. Byty tak manipulują człowiekiem, żeby tą zgodę uzyskać, zwłaszcza jak ma już 1-2 sakramenty, zawsze to lepsze połączenie i łatwiejsza kontrola, im więcej tym lepiej dla danego bytu, w tym przypadku egregora kościelnego.

Bardzo często można usłyszeć twierdzenia, typu “jak dziecko nie będzie mieć sakramentów, to będzie miało problem, bo w przyszłości, kiedy będzie chciało wziąć ślub…” Tak naprawdę dużo większy problem jest, kiedy te sakramenty otrzyma, bo samo się nie odepnie, a 1-do czasu ślubu kościół może już nie istnieć, 2-śluby są także cywilne, więc nie widzę żadnych przeszkód, 3-jeśli dziecko będzie chciało wziąć ślub kościelny, może przyjąć wszystkie “zaległe” sakramenty.
Na szczęście jest coś takiego jak prawo wolnej woli, ponieważ to nie kościół i sakramenty, tylko DUSZA jest święta i tylko ona może decydować o sobie. Więc kiedy przyjdzie Ci zerwać wszelkie kontrakty, to TAK – możesz to zrobić! I wbrew powszechnej opinii wcale nie “trzeba w coś wierzyć”… :o)